RAM Vitberg+ – recenzja

Spread the love

Panuje powszechne przekonanie, że sport to zdrowie. Nie da się ukryć, że aktywność fizyczna na wielu płaszczyznach bardzo korzystnie wpływa na organizm. Nie sposób jednak uciec od ciemnej strony medalu, a więc kontuzji, które wymagają krótszej lub dłuższej regeneracji. W profesjonalnym lub nawet półprofesjonalnym sporcie odpoczynek jest bowiem równie ważny co trening.

Jako maratończyk, a w przeszłości średniodystansowiec niestety zrozumiałem to za późno. Często doskwierały mi kontuzje, które jak się okazało, były wynikiem zmęczenia i słabej regeneracji organizmu. Co gorsza, opuszczałem kolejne treningi, a więc błędne koło się w zasadzie zamykało. W końcu w moje ręce trafił zestaw RAM Vitberg+. Oto moja recenzja tego produktu. Dodam od razu, że do większości takich urządzeń podchodziłem z dużą rezerwą. Przynajmniej w kontekście ich samodzielnego wykorzystywania, bo od zawsze uważałem, że wszelkiego rodzaju zabiegi z zakresu fizjoterapii powinny być wykonywane przez osoby, które mają w tym doświadczenie.

Regeneracja przez wibracje

W momencie, kiedy po raz pierwszy otrzymałem zestaw RAM Vitberg+ nie chciałem go obsługiwać osobiście. Jak powiedziałem, mimo że nie mam problemu z jakimiś nowinkami (również w medycynie), to kwestię swojego zdrowia, a także bądź co bądź kariery na ogół powierzałem specjalistom i fachowcom. Wydawało mi się, że masaż raz w tygodniu czy hydroterapia będą wystarczające. Nie do końca. Być może mój organizm nie reagował na nie wystarczająco dobrze, być może takich zabiegów było po prostu zbyt mało.

Po otrzymaniu zestawu w pierwszej kolejności pokazałem go mojemu znajomemu fizjoterapeucie, który wyjaśnił mi, na czym polega wibroterapia oraz jakie wynikają z jej korzyści. Dziś wiem już, że zastosowanie drgań o niskiej częstotliwości zwiększa utlenowienie krwi oraz aktywuje enzymy mięśniowe, co ma przełożyć się na szybszą regenerację. Jak było w moim przypadku? Efekty były zadowalające, choć początkowo nie miałem przekonania, czy jest to efekt nowego sprzętu, czy może mojej psychiki, która każe mi myśleć, że organizm regeneruje się szybciej i lepiej.

Okazało się, że 15-minutowa terapia wibracjami o niskiej amplitudzie jest równie efektywna, co kilkunastominutowy rozciągający stretching.

Co ważniejsze dzięki kilku dołączonym do zestawu modułom regenerować można kilka partii ciała. Oczywiście ze względu na uprawianą dyscyplinę najczęściej wykorzystuję moduł Nogi i Kolana. Pierwszy pozwala mi uwolnić się od bólu i obrzęków kończyn dolnych, drugi natomiast regenerować doły podkolanowe. Dodatkowo w razie konieczności i napięć sięgam również po moduł Kręgosłup. Obecnie mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że jest to najlepszy sposób na ból pleców.

Ogólnie moje odczucia ze stosowania RAM Vitberg+ (testowałem go przez 6 tygodni) są jak najbardziej pozytywne. Głównie dlatego, że produkt ten pomógł mi w szybszej regeneracji organizmu, głównie nóg i kolan. Nie wiem, jak sprawdza się przy wszelkich problemach z niedowładem nóg czy poważnych schorzeniach kręgosłupa, ale ocenić mogę go pod kątem regeneracji i na tej płaszczyźnie wielu zastrzeżeń nie mam. Tym bardziej że pomimo mojego zaskoczenia do obsługi RAM Vitberg+ nie trzeba specjalistycznej wiedzy. Po krótkim instruktażu nie stanowi to dla mnie żadnego problemu.

1 thought on “RAM Vitberg+ – recenzja”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*